|
poniedziałek, 08 lutego 2010
cztery dni do ferii. c-z-t-e-r-y. trzeba jakoś przeżyć. (a tu w czwartek konferencyjaaaaaa.....) na kilka dni skoczę najprawdopodobniej na Słowację potaplać się w źródłach termalnych. czyly powtórka z rozrywki. i wreszcie odpocznę, poczytam no i pofilcuję. to oczywiście niekoniecznie w basenach ;) po czym już w MARCU wrócę do pracy. wiosennie się zrobi i bardziej optymistycznie. i hope so. ale plan.... miłego.
środa, 03 lutego 2010
s.a.m miała rację: filcowanie wciąga...
jak jedzenie orzeszków czy słonecznika. nie można się oderwać.... :))
niedziela, 31 stycznia 2010
mam ochotę gdzieś pójść, coś zrobić, zadziałać. moje wewnętrzne ja roznosi mnie. jednocześnie moja zewnętrza powłoka nie chce wstać z łóżka. ani myśli kiwnąć palcem. czuje się ociężała.
czasami mam dosyć. samej siebie. ale tylko czasami, no nie...?
środa, 27 stycznia 2010
wtorek, 26 stycznia 2010
totalnie siada mi nastrój. czuję się jak przygnieciony papeć. mogłabym też na zawołanie buchnąć rykiem. niby bez powodu. pewnie gdzieś tam wszystko się skumulowało. w podświadomości, no nie...i szuka ujścia.
potrzebuję trochę odpoczynku, żeby nabrać dystansu do tego wszystkiego. a tu ferie dopiero za trzy tygodnie. kurza twarz. |
Archiwum
O autorze
Zakładki:
*
Cooking
Design
Different stuff
Guest book
Help!
Media
Photos
Sounds
You people
|